Zasady „proszenia i odmawiania” w kulturze tanga argentyńskiego. „CABECEO”.

Skip Navigation LinksTango Querido > Tango Querido > O tangu > Tangowe zwyczaje > Zasady „proszenia i odmawiania” w kulturze tanga argentyńskiego. „CABECEO”.
Ocena: 5,7 (21)
Artykuł przedrukowany z blogu Nasze tango argentyńskie w Buenos Aires

Wpis ten powstał inspirowany artykułem internetowym Ney Melo. Ten argentyński mistrz tanga napisał swój tekst wyraźnie dręczony kalifornijskimi „barbarzyńskimi” obyczajami milongowymi.

Wiele problemów, które Melo porusza - moim zdaniem - świetnie koresponduje z sytuacją występującą na milongach w Polsce. Postanowiłem więc opracować skrót pomijając mniej adekwatne do naszej części świata fragmenty lub uzasadnienia. Czasem dodaję też jakieś uzasadnienie od siebie (choć z założeniem aby było zgodne z ogólną intencją jaką rozpoznaję u Melo)

W kulturze tanga argentyńskiego głęboko zakorzeniony jest obyczaj komunikowania się za pomocą wzroku i innych sygnałów niewerbalnych zwany „cabeceo”. Argentyńczycy - jak zresztą wszyscy chyba „Latynosi” - przywiązują dużą wagę do zachowania godności osobistej, wyrażania szacunku, wyrażania uprzejmości oraz są wrażliwi na punkcie osobistego „honoru” (służy temu dość rozbudowany system zasad zachowań i „tabu”). Zwyczaj „cabeceo” chroni obie strony (osoby proszące i osoby proszone) między innymi przed narażaniem godności przez odmawianie tańca wprost i poprzez otrzymywanie odmowy wprost. Pozwala też - z zachowaniem większej delikatności - realizować własne potrzeby podczas milongi. Milongi, której podstawową funkcją jest przecież czerpanie przyjemności z tańca i obcowania z ludźmi, z którymi chcemy obcować i którzy tego samego chcą dla siebie, a nie radzenie sobie z łamigłówkami interpersonalnymi. W Argentynie rzecz jest prosta - jedyne osoby, które nie stosują się do zasady „cabeceo” to nieliczni turyści. Ale wszędzie, gdzie kultura tanga argentyńskiego jest „zapożyczona” jest z tym problem, który pociąga za sobą dalsze komplikacje.

Marzeniem Melo jest aby wszyscy uczestnicy milong stosowali „cabeceo”.

1. Zasada “pierwszego i ostatniego tanga”

Pierwsza i ostatnia tanda tańczone podczas milongi budują w głowie milonguero/a najważniejsze wrażenia z wieczoru. „Trzeba dwóch dobrych partnerów żeby zneutralizować przykre wrażenia z tańca z jednym złym”, a więc szczególnie do pierwszej naszej tandy dobierajmy partnera, z którym jest pewność miłego tańca. Ostatnia tanda w Buenos jest zarezerwowana dla osób, z którymi jesteśmy lub chcemy być w erotycznym związku lub co najmniej we flircie, a przez to jest jednoznacznym komunikatem. Zatem nawet na mniej „ortodoksyjnych” parkietach jeśli chcemy zatańczyć z kimś, kto jest w towarzystwie lub sami jesteśmy w towarzystwie grzeczność wymaga aby poprosić takiego partnera o zgodę na taniec ostatniej tandy.

2. Nie dręcz swoją obecnością

Często zdarza się, że partnerzy nie używający zasady ‘cabeceo’ - proszenia wzrokiem - podchodzą do wybranej partnerki i bezpośrednio proszą ją do tańca. Są czasem przyjęci, a czasem nie. Niektórzy z nich gdy słyszą grzeczną odmowę: “dziękuję, ale teraz nie zatańczę bo … (muszę chwile odpocząć, potrzebuję się napić wody itp.)” niezrażeni siadają przy stoliku wybranki i „pilnują jej” aż „odpocznie”, „napije się” itd. Takie zachowanie jest skrajnie niegrzeczne, bo partnerce ogranicza swobodę wyboru, a także stawia ją niejednokrotnie w przykrej sytuacji, kiedy zmuszona jest zachować się mniej delikatnie. Podsumowując - jeśli odmówiono ci tańca z dowolnego powodu, oddal się i nie ponawiaj próby przez kilka tand.

3. Odmówienie komuś „wprost”

(a nie nieprzyjęcie zaproszenia wzrokiem) wiąże się z pewną konsekwencją. Byłoby teraz niegrzeczne zatańczyć ten sam utwór z inna osobą (chyba, że powodem odmowy było obiecanie tańca „komuś innemu”). Delikatność wymaga aby poczekać z tańcem do następnego utworu (lub nawet tandy).

4. Odbijanie

W żadnym wypadku podczas milongi niedozwolone są próby “odbijania” tańczących ze sobą partnrek (czy partnerów). Niedopuszczalne jest proszenie do tańca podczas trwania tandy osób tańczących ze sobą (nie chodzi tu oczywiście o przyjęty zwyczaj świętowania czyjegoś jubileuszu przez odbijanie w tańcu).

5. Tanda

Tanda to 3-4 utwory grane przez DJ-a, po których następuje krótka muzyczna przerwa - cortina.
Po zakończeniu tańca (nie po każdym utworze) mówimy sobie wzajemnie “dziekuję”. Zasadniczo delikatność nakazuje tańczenie ze sobą w tej samej parze do końca tandy. Podziękowanie partnerowi przed końcem tandy jest jednak wyraźnym komunikatem:
a/ Jeśli tańczymy z kimś całe cztery utwory „mówimy” - „było przyjemnie, jestem gotów tańczyć z tobą znowu”
b/ jeśli przerywamy po trzecim utworze np. ze słowami „przykro mi ale okropnie bolą mnie stopy, musze odpocząć” oznacza to „było O.K. i tyle, ale dziś już odpuść proszenie mnie”
c/ zakończenie po dwóch utworach oznacza: „pierwsze kiepskie tango pewnie było z mojej winy, ale po drugim widzę, że musisz wziąć kilka lekcji zanim znowu mnie poprosisz”
d/ zakończenie po pierwszym utworze znaczy: „Chyba na razie nie powinieneś prosić do tańca. Dziś usiądź sobie i ucz się jak należy tańczyć. Mnie na pewno już nie proś.”
Doświadczone partnerki powinny szczególnie kontrolować komu, jak często i ile pozwalają tańczyć ze sobą. Chodzi tu nie tylko o to, żeby nie psuć sobie przyjemności z tanga i nie tylko o to, że systematyczne tańczenie ze słabymi partnerami bardzo pogarsza własne umiejętności partnerki ale też o to, że w dłuższym rozrachunku „limitowanie” tanga prowadzi do większej motywacji u „słabych” partnerów aby się doskonalili, a także aby tańczyli z dużą koncentracją i dbałością (nawet jeśli tańczą w bardzo prosty sposób), a nie z powszechną - poza Argentyną - nonszalancją. To „limitowanie” dotyczy w mniejszym stopniu niedoświadczonych tancerzy (warto im cyklicznie dawać szanse), a przede wszystkim odnosi się do „złych tancerzy”, z których wielu tańczy już długo ale nie odczuwają potrzeby poprawiania swoich niedoskonałości. Te osoby często tańczą w gruncie rzeczy same ze sobą i ignorują potrzeby partnerki (partnera) oraz mają w nosie otoczenie na parkiecie.

6. Być miłym

Odmowa zazwyczaj jest trudna do wypowiedzenia i do przyjęcia bo dotyka uczuć, które przecież łatwo zranić. Dlatego warto odmawiać w delikatnej ale też stanowczej (bez robienia furtki do dyskusji na ten temat) formie. Jednym z dobrych sposobów jest po prostu zdjęcie ze stóp szpilek i wyjaśnienie, że twoje nogi wymagają odpoczynku. Część kobiet jeśli czują się nadmiernie nagabywane o taniec przez niechcianych partnerów na stałe zdejmuje szpilki od połowy milongi i zakładają je tylko na te krótkie chwile, kiedy są proszone przez bardziej chcianych partnerów i ich stopy „akurat odpoczną”. Z kolei jeśli tobie odmówiono nie pogarszaj sytuacji tekstami w rodzaju: „ale powiedz mi dlaczego?”, „daj mi szansę zatańczyć ze sobą, będę świetny, zobaczysz!”, „dlaczego mi to robisz?”.

7. Wrażliwość na komunikaty

Cały trudny temat “proszenia i odmawiania” staje się łatwiejszy jeśli jesteśmy uważnym obserwatorem. Jeśli widzisz, że jakaś osoba, którą starasz się poprosić oczami przeciąga po tobie wzrokiem bez reakcji lub odwraca głowę uznaj, że po prostu nie chce z tobą teraz tańczyć, a nie że jest ślepa. Odpuść i najwyżej spróbuj później. W ostateczności - jeśli naprawdę masz uzasadnione wątpliwości czy cię widziała - możesz wstać, przejść obok niej z powitaniem typu „cześć” ale możesz poprosić ją wyłącznie wówczas jeśli jej reakcja jest wyraźnie zapraszająca - np. „Och, cześć!, świetnie że jesteś, mam nadzieję zatańczyć dziś z tobą”. Z kolei osoby, które chcą być proszone ale nie chcą mieć nadmiernego problemu z podchodzącymi do nich niechcianymi partnerami warto aby uważnie obserwowały salę, patrzyły w twarze tańczących, były otwarte na spojrzenia gdy piją drinka, jedzą, wychodzą na papierosa itp (ośmielając potencjalnych partnerów na później). Warto aby dawały szansę na kontakt wzrokowy tym partnerom, na którym im zależy, a którzy szukają wzroku „chętnych” partnerek .

8. Prośba o pozwolenie na taniec

Niezależnie od tego jak staroświecko może to wyglądać grzecznym i miłym obyczajem jest zwrócenie się krótkim zdaniem lub choćby gestem o zgodę na taniec do towarzystwa, w którym przebywa osoba, którą poprosiliśmy. Nie ma to nic wspólnego z uznawaniem jakiejś „niesamodzielności” osoby proszonej, a jedynie jest wyrazem szacunku wobec towarzystwa któremu „odbieramy” na czas tandy jednego z jego członków.

Adres oryginalnego artykulu: http://www.close-embrace.com/invitingetiquette.html
Polecamy:
Milongowy kodeks
Parkiet to najważniejsza, centralna część milongi. To niemal mistyczne miejsce, w którym muzyka dzięki tancerzom zamienia się w ruch; miejsce, w którym tancerze przeradzają się w uczucie, a uczucie w piękno? To również tutaj bywamy popychani...
Pozwolimy sobie zamieścić fragment relacji naszego tangowego kolegi Janusza Tworzyńskiego z jednej z warszawskich milong, a dotyczacy spraw nieco bardziej ogólnych.. . "... my w Polsce nie potrafimy tańczyć w małej przestrzeni i w ciasno...
Wiele pytań o cabaseo wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Co to takiego? A więc... Cabeceo to takie „zwierzę”, które wszyscy znają, ale nie są do końca pewni „z czym to się je”. Ja też nie.... Mam natomiast całe morze przemyśleń na ten temat.....
Hulaj dusza...
Znani i cenieni na świecie tancerze tanga, również ci rodem z Argentyny, z zadziwiającą u nich zgodnością, tak mówili o swoich wrażeniach z milong w Polsce: „Ludzie są tu bardzo mili, otwarci, inteligentni, nieźle tańczą..., dlaczego, więc, ...
Pytania tego typu pojawiają się dość często zarówno w rozmowach jak i w korespondencji i zawsze powodują naszą konsternację. Co jest powodem tej konsternacji? Zacznijmy może od początku.
loading
WAŻNE: na naszych strona stosujemy pliki cookie.
Korzystanie z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym, na co wyrażasz zgodę. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies.