Milongowy kodeks

Ocena: 6 (6)

Parkiet to najważniejsza, centralna część milongi. To niemal mistyczne miejsce, w którym muzyka dzięki tancerzom zamienia się w ruch; miejsce, w którym tancerze przeradzają się w uczucie, a uczucie w piękno? To również tutaj bywamy popychani, deptani i tratowani, a wówczas wymienione wcześniej uniesienia tracą w znacznej mierze swój czar. Trzeba więc zachować czujność!
Na parkiecie obowiązują pewne zasady. Szanujmy je, żeby oszczędzić sobie i innym nieprzyjemności.

Poruszanie się par


Łatwo zauważyć, że tancerze poruszają się w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Co więcej przemieszczają się po określonych „torach”. Oto ilustracja, która doskonale to obrazuje:



Tor zewnętrzny: Należy on do tych, którzy potrafią tańczyć. Wymaga on bowiem zachowania płynności ruchu, a ponadto tancerze, którzy nim suną, będą cały czas wystawieni na widok „obserwatorów”. Istnieje też ryzyko wpadnięcia na któryś z okalających parkiet stolików, co z pewnością nie należy do dobrego tonu, zwłaszcza jeśli przewrócimy stojące na nim trunki. W Argentynie kończy się to często burdą, a przynajmniej kopniakiem w kostkę.
Tor pośredni: Tutaj spotkać można przeważnie tancerzy średniozaawansowanych i tych tancerzy zaawansowanych, którym nieszczególnie zależy na publiczności. Ruch jest tu nieco mniej płynny, a swoboda - większa. Nie trzeba się przejmować obserwatorami.
W środku: Tutaj często tańczą początkujący (osoby tańczące od kilku miesięcy). Można tańczyć bardzo swobodnie, nie trzeba się przemieszczać, zachowywać płynności ruchu. Tutaj też bawią się ci zaawansowani milongueros, którzy chcą tańczyć w sposób nieco mniej ortodoksyjny albo (uwaga dziewczyny!) mają określone intencje romantyczno-erotyczne związane z partnerką (czytaj: chcą ją poderwać). Miejsce to zapewnia bowiem największą intymność, wielki mistrz może tu tańczyć z początkującą (a jest to ulubione zajęcie tangowych myśliwych) tak, by jego status na tym nie ucierpiał. Miejsce to pozwala także na taniec „na zwolnionych obrotach” zwany też „tango przytulango” lub „ekscytango”. W stylu tym najważniejsze jest objęcie, kontakt, intencja; ruch redukuje się bowiem do minimum. Najlepiej pasuje to do muzyki Pugliese, z innymi orkiestrami (nie mówiąc już o milongach) może się wydawać cokolwiek niestosowne.

Kilka wskazówek


Wskazówki te można uznać za „znaki drogowe” regulujące przemieszczanie się po torach parkietu.
-Trzymaj się swojego toru. Wybierz przestrzeń, w której czujesz się najswobodniej i trzymaj się jej. Nie należy tańczyć slalomem, niczym motocyklista omijający samochody.
-Nie zatrzymuj się. Jeśli nie tańczysz w środku, staraj się nie zatrzymywać na dłużej niż jeden czy dwa takty, choć oczywiście trzeba się dostosowywać do tempa z jakim poruszają się inni tancerze.
-Nie idź do tyłu. Należy unikać stawiania kroków w kierunku przeciwnym do ruchu na parkiecie, zwłaszcza plecami do tyłu.
-Nie blokuj parkietu. Nawet jeśli fajnie ci się gaworzy z partnerem/partnerką, lepiej kontynuować pogwarkę poza parkietem. Aczkolwiek prawdą jest, że pewien okres dzieli pierwsze nuty utworu od początku tańca, niektórzy nadmiernie go przeciągają, nie chcąc urywać ciekawej rozmowy. Można grzecznie zaproponować interlokutorowi dokończenie dyskusji gdzieś na boku. Nie ulega wątpliwości, że inne motywacje do blokowania ruchu - jak na przykład uczenie kogoś figury - są o wiele bardziej naganne i niegrzeczne. Jeśli przydarzył ci się właśnie atak serca, jesteś usprawiedliwiony, aczkolwiek kultura osobista nakazywałaby przesunąć się w stronę stolików, by nie przeszkadzać pozostałym tancerzom.
-Nie spiesz się. Unikaj wyprzedzania innych tancerzy. To nie tor wyścigowy, pośpiechem niczego nie zyskasz (oprócz spojrzeń pełnych dezaprobaty a może nawet kuksańca).
-Wyprzedzaj z lewej strony. Jeśli już musisz wyprzedzić inną parę (a czasem nie ma innego wyboru: zawsze się zdarza jakiś zawodnik, który wykonuje przez pięć minut fiorytury w jednym miejscu), omiń ją z lewej strony. Prowadzący będzie cię mógł zobaczyć (twarz partnerki zasłania mu przeważnie widok z prawej strony).
-Zachowaj odstęp. Odstęp ten zależy oczywiście od stopnia zatłoczenia parkietu. Niewątpliwie jednak warto przyjąć, że od 30 centymetrów do metra z lewej strony prowadzącego tancerza należy do niego. To jest ta przestrzeń, którą widzi i wykorzystuje, aby uniknąć kolizji z innymi parami. Na bardzo zatłoczonym parkiecie przestrzeń ta zawęża się do minimum, niemniej jednak należy ją szanować.

(Tłumaczenie: caminito. Publikujemy dzięki uprzejmej zgodzie tangoscopio: http://www.tangoscopio.com /
Serdeczne podziękowania dla Bartka za obrazek)


Od Caminito: argentyńscy nauczyciele prowadzący warsztaty w naszym kraju, jeśli w ogóle zniżają się do objaśniania kursantom zasad obowiązujących na parkiecie, przeważnie ograniczają się do na poły lakonicznej, na poły mistycznej formuły: “musicie mieć oczy wokół głowy”. Wydaje mi się (a wiem coś o tym z własnego doświadczenia), że tancerzom początkującym - czy nawet już trochę raczkującym - szalenie trudno jest stosować się do takiego zalecenia. Dlatego też najlepiej zacząć od przestrzegania jednej prostej zasady (oprócz tych, które wymienia tangoscopio):

Uważajcie przede wszystkim na parę, która tańczy przed wami. To wy macie dbać o to, żeby nic jej się nie stało. Musicie jej zostawić trochę przestrzeni, nie podchodzić za blisko, “osłaniać jej tyły”. To naprawdę nie jest takie trudne. Jeśli nie macie oczu wokół głowy, miejcie je przynajmniej z przodu swojej szanownej makówki. Tak, zaawansowani stażem partnerzy, dotyczy to również was! Jeśli para tańcząca przed wami nie wykonała właśnie dwóch szybkich kroków do tyłu, a mimo to na nią wpadliście, wina leży po waszej stronie!
Polecamy:
Wpis ten powstał inspirowany artykułem internetowym Neya Melo. Ten mistrz tanga napisał swój tekst wyraźnie dręczony kalifornijskimi „barbarzyńskimi” obyczajami milongowymi. Wiele problemów, które Melo porusza - moim zdaniem - świetnie kore...
Pozwolimy sobie zamieścić fragment relacji naszego tangowego kolegi Janusza Tworzyńskiego z jednej z warszawskich milong, a dotyczacy spraw nieco bardziej ogólnych.. . "... my w Polsce nie potrafimy tańczyć w małej przestrzeni i w ciasno...
Hulaj dusza...
Znani i cenieni na świecie tancerze tanga, również ci rodem z Argentyny, z zadziwiającą u nich zgodnością, tak mówili o swoich wrażeniach z milong w Polsce: „Ludzie są tu bardzo mili, otwarci, inteligentni, nieźle tańczą..., dlaczego, więc, ...
Pytania tego typu pojawiają się dość często zarówno w rozmowach jak i w korespondencji i zawsze powodują naszą konsternację. Co jest powodem tej konsternacji? Zacznijmy może od początku.
Milonga
W "Milonga Inaczey" wakacyjna przerwa do końca czerwca. Organizatorzy zapraszają na milongę 4-tego lipca.
loading
WAŻNE: na naszych strona stosujemy pliki cookie.
Korzystanie z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym, na co wyrażasz zgodę. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies.