FAQ: Jak tańczyć tango?

Tekst Jakuba Korczewskiego przedrukowany ze strony klubu "Złota Milonga"

Ostatnio miałem okazję odbyć serię pozytywnych rozmów z osobami, które niedawno rozpoczęły naukę tanga. Od żadnej z nich nie dostałem o dziwo standardowego pytania, "ile się trzeba uczyć, żeby tańczyć tak, jak...". Na ogół w tym miejscu odpowiadałem, że dwa lata i miałem wtedy na myśli jedynie średnią statystyczną.

Tym razem tak nie było, bo wspomniane osoby o nic mnie nie pytały tylko opisywały swoje przeżycia z naszej sobotniej i niedzielnej milongi, na której były i tańczyły. Opowiadały, że jeden tańczony wieczór nauczył ich tyle co kilka lekcji; że tańcząc kilka prostych kroków, które umiały z kursu po kilkunastu tangach poczuły się lepiej, lżej, a kroki stawiało się łatwiej. Cały taniec nie sprawiał jakiś konkretnych trudności i był... przyjemny. Zaczęli go czuć i rozumieć.

Był przyjemny, bo skupiając się na sobie i na samym tańczeniu, zapominali o stresie i o otaczających ich innych osobach. Dodam od siebie, że tańcząc zapominali o wszystkim.

Ktoś może zapytać, co może w tangu tańczyć osoba początkująca? Otóż może. Po każdej sobotniej lekcji kroku podstawowego, która zaczyna się o 19ej, ludzie stają ze sobą razem i zaczynają tańczyć. Autentycznie bawią się i widać na ich twarzach uśmiechy. Jakoś niewiele osób przejmuje się wtedy, że zna tylko dwa kroki na krzyż.

Na początku nie jest to ważne. Później, po kilku latach tańczenia tanga okazuje się, że znów znajomość wielu figur nie jest aż tak ważna - człowiek wraca do początków - cieszenia się zwykłym spacerowaniem do muzyki.

Jak mawiał mój mistrz: "tańczenia nauczysz się tańcząc".

Lekcje są ważne, zwłaszcza dla osób, którym zależy na lepszym poznaniu zasad tanga oraz dla mężczyzn. Ale lekcje to tylko nauka zasad, którymi będziemy posługiwali się w tańcu. Te zasady to tylko "narzędzia", które mogą pomóc nam zatańczyć. Znam ogromną ilość osób, które znają bardzo dobrze zasady tanga, a które nie tańczą, bo nie umieją. Nie umieją, bo nie chodziły i nie chodzą tańczyć. Czasem wieczorem gdy jestem już w domu myślę sobie, "czemu oni w ogóle uczą się reguł tanga, skoro ich nie używają, nie czerpią radości z samego tańca, który jawi się im jako ogromny stres psychiczny". Po co uczyć się czegoś i to czasem dość długo, by potem tego nie wykorzystywać. Są osoby, które chodzą na lekcje rok albo i dwa i nie tańczą. Dlaczego nie tańczą? Bo "się stresują" - odpowiadają - "i wtedy wszystko zapominamy". Inni mówią, że "nie mają partnera". Słyszę takie głosy zarówno od pań jak i od panów. Inni z kolei mówią, że... [tu wstaw dowolny powód]...

Po co jest tango? Tango to tylko zbiór reguł + muzyka. Nic więcej. Jak je poznasz możesz ich użyć jak chcesz. Lekcja tanga daje Ci możliwości, nauczyciel/nauczycielka podpowiada rozwiązania, ułatwienia, dodaje warianty. Sam z czasem na lekcji odkryjesz pewne powtarzające się w tangu wzory, wzory, kóre niczym fraktale można samemu dalej kopiować.

Patrząc na nauczyciela możesz zobaczyć tylko jedną rzecz, zobaczyć jedynie jak tańczy, jak wykonuje dany ruch czy figurę. Nie stresuj się, jeżeli w końcu zrozumiesz, że najprawdopodobniej nigdy nie będziesz tańczył tak jak on/ona, czy też nigdy nie będziesz tańczył tak "dobrze". Po pierwsze, dlatego, że jesteś innym człowiekiem, a po drugie nauczyciel poświęca na taniec 10 albo 20 razy więcej czasu niż ty. I robi to od dawna. Bardzo mało osób na świecie tańczy lepiej lub porównywalnie, jak nauczyciele, choć są na szczęście i tacy (i moim zdaniem tańczy się z nimi lepiej niż z nauczycielami) i dlatego nie trzeba się nauczycielami i ich tańcem zupełnie przejmować. Zamiast na siłę próbować ich klonować - co jest fatalne w skutkach - lepiej skupić się na sobie samych. Na tańczeniu.

Z moich blisko 10-letnich obserwacji jako osoby uczącej tanga wiem, że TYLKO te osoby, które chodzą na milongi, potem mogą umieć dobrze tańczyć. Pamiętam przypadek jednego z uczniów, który dopiero po pół roku odważył się pójść na milongę. Na lekcji radził sobie dość dobrze w powtarzaniu na żądanie pojedyńczych ruchów/kroków (znał reguły), na milondze przepadł z kretesem. Niedługo potem zniknął i więcej się już w tangu nie pojawił.

Nie wiem, dlaczego chodził na kurs. Dlaczego tracił czas?

Dużo osób przychodzi na kurs w nadziei, że pozna nową sympatię, albo że kurs będzie otarciem łez po rozstaniu z życiowym partnerem. Część osób przychodzi, bo słyszała (a nawet widziała), że tango to super fajna rzecz: sensualny taniec, zdrowy ruch, okazja do wyjścia z domu, do spotkania się w kulturalnym gronie, okazja do robienia czegoś w ogóle ze swoim wolnym czasem. To wszystko prawda, choć tylko jej mały kawałek. Tango jest znacznie bardziej atrakcyjne i wciągające niż sami o tym sądzicie. Na pewno słyszeliście, że ktoś, może wasz kolega z pracy, wręcz "żyje" tangiem. Nie chodzi o to, by stać się fanatykiem. Nic z tych rzeczy. Chodzi o to, że tango jest prawdziwe, że tańcząc tango możecie zapomnieć o bożym świecie i przenieść się w inny świat w ogóle nie wyjeżdżając ze swojego miasta, że dzięki tangu możecie poczuć się wolni.

Gdy ktoś zasmakował takiego tanga, nigdy nie będzie chciał i nigdy go nie zostawi. Będzie tańczył tango do końca życia: codziennie, raz na tydzień, raz w miesiącu... Nie ma znaczenia jak często. Tango daje radość bycia sobą niezależnie od okoliczności. W tangu możesz robić co chcesz i jak chcesz. Możesz wyrazić siebie, swoje emocje, swoje wnętrze. Możesz poczuć to samo od osoby, z którą zechcesz dzielić ten taniec. Wielu osobom wydaje się też dlatego, że tango to taniec seksualny, dążący do jednoznacznego rozwiązania. Odpowiadam, że raczej nie. Nie o seks tu chodzi, choć może to tak z pozoru wygląda. Ale przekonacie się o tym dopiero gdy sami zatańczycie.

Nauczyciel na lekcji daje. Daje wiedzę, daje swoją uwagę, daje swój czas. Czasem daje też Ci swój taniec. Nauczyciel daje Ci dobrą energię i pozytywne emocje. Dlatego zdarza się, że po lekcji czujesz się bardzo dobrze; pochwalony, "pogłaskany", rozluźniony od dykteryjek nauczyciela (choć jest też pewna grupa osób, które stresują się i na kursie. Stresują się wszystkim: tym, że mają coś zrobić, że mają objąć partnera, że poprowadzić ją do kroku, usłyszeć jak nas prowadzi, pamiętać co było na poprzedniej lekcji, a nie pamiętają, posłuchać muzykę, ..... rytm.... etc.)

Nauczyciel na lekcji nawet gdy czegoś wymaga, to rzadko kiedy robi to w konfrontacyjny, siłowy sposób. Wie, że potrzebujesz czasu, aby nauczyć się danego elementu i stara się być cierpliwy. Czasem w nieskończoność.

Na milondze - w porównaniu z atmosferą lekcji - sytuacja się zmienia, jest inna. Nikt Cię serdecznie nie wita (na ogół), gdy przychodzisz na milongę, nie dostajesz pochwały, gdy zatańczysz prostą figurę; nie słyszysz głosu nauczyciela, który mógłby Cię "poinstruować" co dalej, opowiedzieć dowcip, pochwalić, zrelaksować. Jesteś zestresowany? Dlaczego? Jeżeli przychodzisz na milongę, by coś "dostać", to popełniasz najgorszy z możliwych błędów. Mówięc Ci to jako przyjaciel. Na milondze nie można "tego" dostać. Na milondze możesz jedynie "to" sam stworzyć i dać partnerowi.

Jeżeli chcesz tańczyć i poczuć się w tym dobrze, to musisz po prostu zacząć tańczyć, zacząć dawać drugiej osobie energię - pozytywną energię, taką jaką przez te wszystkie lekcje obdziela cię twój nauczyciel. Obserwuj go na lekcji, ucz się od niego nie tylko kroków, ale też uważności na drugą osobę, cierpliwości, spokoju, pozytywnej energii, no i odwagi - tego wszystkiego, czego potrzebujesz, by tańczyć

Polecamy:
Wybierz kurs tanga argentyńskiego dla siebie. Kursy tanga - Warszawa.
Przed wybraniem kursu tanga proponujemy przeczytać artykuły z naszego działu Jak uczyć się tańczyć tango.
Kurs tanga dla początkujących - Warszawa
Rozpoczynamy zapisy na nowy kurs! poniedziałki i czwartki 18:00-19:30. start: 5. sierpnia 2013 Obenie nie prowadzimy kursów tanga - zapraszamy na stronę, gdzie można znaleźć informacje o zaplanowanych kursach tanga dla początkujących i...
Kurs tanga - początkujący II poziom
Gorąco zapraszamy na kurs tanga argentyńskiego dla początkujących (2. poziom), organizowany wspólnie z Akademią Tanga Argentyńskiego, a który będziemy mieli przyjemność prowadzić (więcej informacji o nas).. . Kurs przeznaczony ...
Jak rozpocząć naukę tanga?
Zapiszę się na kurs i będę przychodził raz w tygodniu, a po roku to... ho, ho, ho. Otóż nie do końca tak jest. Tango argentyńskie w rzeczywistości różni się od większości tańców (nie tylko innym zestawem figur, które się tańczy). Na specyfik...
Warsztaty tanga w Warszawie
loading
WAŻNE: na naszych strona stosujemy pliki cookie.
Korzystanie z tej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym, na co wyrażasz zgodę. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies.